Bloog Wirtualna Polska
Są 1 275 994 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

O SBP - refleksje pozjazdowe

czwartek, 29 stycznia 2009 22:35
Najpierw o przebiegu zjazdu. Tak jak przypuszczałem było długaśne sprawozdanie przewodniczącej. Półtorej godziny! Jakby nie można było go rozesłać mailem lub przygotować wydruk! Cztery lata temu sugerowałem, żeby oddzielić sprawozdanie z prac zarządu oddziału od prac kół i innych ogniw, wszak to zarzad Oddziału rozliczal sie ze swojej pracy i nowy zarząd oddziału mial byc wybrany. Koleżanka prezeska uznała, że sie nie da. A przecież wiem, że się da, bo sam pisałem trzy takie sprawozdania. I zamiast wniosków o charakterze postulatywnym był na koniec jeden wniosek, że dużo zrobiono przez 4 lata.
Jak zwykle przewodniczyłem komisji wnioskowej i cos jednak z tego sprawozdania we wnioskach zawarłem (że nalezy kontynuowac te działania, które sie sprawdzają w dotychczasowej praktyce). Wybory jak zwykle - bibliotekarze "publiczni" popierali swoich i zarząd w efekcie jest jednorodny. Koleżanki z biblioteki politechniki zawiedzione wynikiem podobnie jak bibliotekarze z bibliotek uczelni niepaństwowych postanowili zjednoczyć wysiłki przez wspólpracę kół i stworzenie sekcji bibliotek naukowych - uczelnianych i innych. I robić swoje nie oglądając się na zarząd. W rezultacie skupilismy się w węższym kręgu żywo dyskutując o tych sprawach, ignorując to, co się działo oficjalnie na sali.
Udało mi się trochę rozkręcić dyskusję. O położeniu nacisku na sprawy naukowe (wszak SBP jest "organizacją naukowo-fachową"), o możliwości przysporzenia oddziałówi trochę pieniędzy i o przyciąganiu młodzieży. Uważam, że dotychczasowymi działaniami zarządu młodzieży się nie przyciągnie. Jej trzeba coś zaoferować:  z jednej strony realne korzyści, z drugiej platformę do autentycznego działania w ważnych dla zawodu sprawach. Wycieczki turystyczne, obchody Tygodnia Bibliotek czy biesiady są może i sympatyczne, ale raczej dla pokolenia starszego i średniego, już jakoś zintegrowanego. I nie wierzę, że zarząd młodych przyciągnie. Ale nowa sekcja, zająwszy się sprawami ważnymi,  dając możliwośc zgłębiania wiedzy, oferując też choćby minimalne korzyści materialne wynikające z członkostwa, może to zrobić!
Do zarządu nie wszedłem, ale tradycyjnie mam mandat na zjazd okręgowy.  Też bez szans na wybór do zarządu okręgowego (na zjeździe okręgowym przewaga bibliotekarzy "publicznych" będzie jeszcze bardziej przytłaczająca) i bez nadziei na istotną pozytywną zmianę co do jakości i kierunków działania. Ale może zyskam madat na zjazd krajowy. A jak nie, to pojadę jako przewodniczący sekcji i "past-president". I też bez  żadnych złudzeń.
A ze zdrowiem właściwie bez zmian. Wczroraj czułem się już prawie zdrów, ale dzis znów kaszlę na potęgę. Odwiedziłem dziś prof. Liebharta (jednak pisze się przez "t" na końcu). Posiwiał i rzekłbym "zzełniczał" (tzn. wyostrzyły mu się semickie rysy, tak jak aktorowi Jerzemu Zelnikowi), ale ten sam pogodny i pełem rewerencji pan. Stwierdził ostre nasilenie objawów astmy i zalecił poczwórną dawkę dotychczas branych leków plus jeszcze nowe i odradził podróże przez jeszcze parę dni. W poniedziałek mnie osłucha i zdecyduje co dalej. A kolejna wizyta w przyszły czwartek.
  Zabieram głos w dyskusji

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

O SBP i chorowaniu

wtorek, 27 stycznia 2009 20:47

 

Wciąż „na chorobie". Ale już (chyba) ostatni dzień. Jutro wybieram się do wybitnego astmologa prof. Jerzego Liebharda (poza znajomością rzeczy wybitna kultura osobista,  tylko obserwować i przejmować do własnej praktyki bycia wśród ludzi) i on definitywnie zdecyduje, czy mogę znów podjąć obowiązki zawodowe.  Ale do dziś korzystam ze zwolnienia i dużo czasu spędzam po kołdrą i raczę się jej ciepełkiem. Wstaję jednak, żeby pójść po gazety, zrobić zakupy, gdyż żona jest przeziębiona, a dziś nawet pojechałem na dwie godziny do biblioteki, żeby zobaczyć co i jak. Stoi, bo mam dzielną załogę, zorganizowaną i zainteresowana, żeby praca dawała satysfakcję i poczucie sukcesu.

Ucierpiała niestety dydaktyka. Nie przeprowadziłem wszystkich zajęć ani na studiach stacjonarnych, ani co gorsza, zaocznych (bo tu utrata jednych zajęć, to 20 % ogółu wymiaru zajęć). Mam nadzieję, że w piątek i w sobotę zaliczę wszystkim, bo się dobrze do zaliczeń przygotują i wykażą wiedzą, którą im dotychczas przekazałem osobiście bądź przez polecone lektury.

Jutro przed pójściem do lekarza czeka nas jeszcze zjazd oddziałowy SBP, na który jestem delegatem. Mam nadzieję, że nie będzie tak zmanipulowany jak przed czterema laty. Poza tym towarzyszą mi mniejsze emocje niż wtedy, gdyż wraz z latami grubieje mi skóra i wyzbywam się złudzeń. Na szczęście nie maleje entuzjazm i chęć pracy na rzecz innych. Już nie mam nadziei, że za mego życia Stowarzyszenie nie stanie się tym, czym są podobne stowarzyszenia w świecie.

Prezesowałem SBP w latach osiemdziesiątych i myślę, że przeprowadziłem je przez noc stanu wojennego bez większych strat. Nie mogłem zapobiec przystąpieniu do Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego (PRON), a od rezygnacji po tym akcie z prezesowania odwiedli mnie ówcześni aktywni działacze opozycji (większość jeszcze żyje i pamięta). Część środowiska zna moje postępowanie w owym czasie i dzieli się swoją wiedzą z innymi, część zna, ale woli głosić to, co głosi większość w danej chwili, a część po prostu uważa, że to ja wprowadziłem SBP do PRON-u i trzeba z tym żyć. Kiedyś nieżyjąca już p. Władysława Wasilewska, ówczesna sekretarz generalna i przez długie lata redaktorka naczelna „Poradnika Bibliotekarza" zachęcała mnie, żebym napisał „jak to z tym akcesem do PRON-u było". Ale wrocławskie mądre koleżanki odwiodły mnie od tego zamiaru, słusznie argumentując, że i tak nic to nie zmieni, bo ci co wiedzą, to i bez tego wiedzą, a ci co mają swoje mniemania i tak przy nich pozostaną.   
Pamiętam, jak w gronie prezydium ZG SBP poszliśmy do PRON-u z tym, wyrażonym na pismie aktem akcesu. Przyjęli nas Dobraczyński i Szypowska. Dobraczyński przyjął pismo i nie owijajjąc rzeczy w bawełnę powiedział, że to dobrze, że bibliotekarze przystapili do PRON-u, bo będą mu pomagali w ubieganiu się o większe nakłady jego książek, które są społeczeństwu tak potrzebne! Wracając mogłem powiedzieć najbardziej zaangażowanym w akcję kolegom, której części ciała daliśmy.  Uświadomili to sobie i bez tej przymówki.
Prezesując zazdrościłem moim kolegom działaczom Anglii, Niemiec, USA czy Danii, że ich stowarzyszenia maja silna pozycję w ich krajach, że mają znaczący wpływ na polityki biblioteczne, niekiedy będąc ich twórcami, że to stowarzyszenia tworzą tabele wynagrodzeń, że to one ustalają wymagania kwalifikacyjne przy awansach i konkursach na obsady stanowisk i że stowarzyszenia dokonują akredytacji wszystkich, w tym także akademickich szkół bibliotekarskich. Marzyło mi się, że jak wreszcie będziemy wolnym krajem wolnych ludzi (zwłaszcza po 1985 r. było to widać coraz wyraźniej), to i SBP stanie się taką ważną instytucją. I że wreszcie cały bibliotekarski stan uzna za zaszczyt przynależność do SBP. Niestety, nic z tego! Nadal tkwimy w tych samych strukturach, nadal kampanie wyborcze przebiegają podobnie jak w PZPN, co niemal całkowicie uniemożliwia przebicie się do zarządów lokalnych i centralnych ludzi młodych i ambitnych i nadal jako środowisko niewiele mamy do powiedzenia. Na szczeblu  centralnym trwa praca organiczna na zasadzie „róbmy swoje", a „w terenie" brakuje i tego. Zostają więc wycieczki, spotkania towarzyskie, w porywach jakiś odczyt i obchody Tygodnia Bibliotek.

Kilka razy w okresach kampanii sprawozdawczo-wyborczych pisałem artykuły, w których próbowałem zasugerować zmiany na wzór tych, jakie obowiązują w najlepszych stowarzyszeniach. Ale było to rzucanie grochem o ścianę. Więc w tym roku dałem sobie spokój.

Zobaczymy, jak przebiegnie zjazd oddziału jutro, jak zarząd okręgu (gdzie jestem w sądzie koleżeńskim) przygotuje się do zjazdu okręgowego na zebraniu w przyszłym tygodniu (będzie w Dzierżoniowie, gdzie nie byłem już chyba ponad 40 lat). I pewnie napiszę...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

sobota, 16 grudnia 2017

Licznik odwiedzin:  51 040  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O moim bloogu

O sprawach zawodowych, a trochę o swoich własnych

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 51040

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl