Bloog Wirtualna Polska
Są 1 275 994 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

I po świętach

niedziela, 27 grudnia 2009 21:21
W czasach dzieciństwa i wczesnej młodości świętowaliśmy w raz z rodzicami także trzeci dzień świąt - Świętego Jana. I nawet to święto lubiłem i gnałem wraz z kolegami do kościoła, gdyż zgodnie ze zwyczajem ksiądz tego dnia dawał wino. Mały łyczek ze złoconego kielicha, po każdym takim podaniu obcierając białą płócienną chusteczką brzeg owego kielicha. Nie było to specjalny przysmak dla dziecka, bo wino było wytrawne, ale miało siłę przyciągającą jako owoc przez cały rok zakazany. Dziś zaś jest to już "tylko" Dzień Świętej Rodziny, jak się właśnie dowiedziałem.
Wigilię spędziliśmy gromadnie u dzieci, które mają największe mieszkanie, a do tego elektryczną zmywarkę. Im też w pewnym sensie takie umiejscowienie wieczerzy wugilijnej odpowiada ze względu na małą Zosię, którą można było po 20.00 położyć i świętować dalej. Oczywiście, przygotowania potaw były względnie solidarne, gdyż znaczną część wzięła na siebie żona ( sos grybowy, smażona ryba, ciasta), część gospodarze (barszcz z uszkami), ja tradycyjnie kutię, a część ciast przywiozła żony bratowa z Gdańska. I wszystko było wyborne.
Ale zanim się próbowanie tych przysmaków odbyło, nastapiło dzielenie się opłatkiem. Każdy podchodził do każdego, składał życzenia i następowało przełamywanie się opłatkiem. Nie udało się tu zachować tradycji z mego rodzinnego domu, kiedy to kazdy dostawał z talerzyka kawałeczek opłatka z kleksikiem miodu, a gospodarz (wtedy mój tata) wygłaszał krótką mowę podsumowującą rok i zawierającą życzenia wesołych świąt dla wszystkich biesiadników. Nasi chłopcy i ja nieśmiało upominalismy sie o taką formę, ale "pyry" (rodzina mojej żony i naszej symowej)  były w przewadze liczebnej. W rezultacie starszy synek skwitował tę sytuację na stronie "no, to jeszcze dzielenie się opłatkiem i będzie można zacząć świętować". Przy przywitaniu niektórzy unikali całowania się, powołując się na katar lub zagrożenie zagrożenie grypą, ale potem jakoś ta ostrożność straciła znaczenie.
Wiele zabawy było przy rozdawaniu prezentów, które gwiazdor (to milszy obyczaj wielkopolski) zostawił pod choinką.  Dzieci dostały głównie zabawki - Jaś mechaniczne, Zosia zaś lale, wózek do ich wożenia i nosidełko i bardzo była nimi zaaferowana. A już baliśmy się, że na skutek zainteresowań braciszka będzie zajmowała się autkami i grami. Mnie jak zwyklee dostała się głównie "flaszkowatość"  - do picia i do skrapiania się.
Miało odbyć się wspólne kolędowanie, ale mimo pomocy ze strony płyty poszło dość nieskładnie i bez zacięcia, więc zaprzestaliśmy prób chyba po drugiej kolędzie. Tu akurat duży pokój i możliwość zajęcia miejsca w różnych jego zakątkach  stała się okolicznością niesprzyjającą wspólnemu śpiewaniu.
A w pamięci wciąż mam pierwsze chwile pasterek z czasów dzieciństwa, kiedy to zwłaszcza mężczyźni zajmujący miejsce pod chórem (kobiety z przodu w ławkach) po  króciutkiej przygrywce organowej intonowali pierwsze takty "Wśród nocnej ciszy".Te niskie, nie zawsze czyste głosy (jednak się wcześniej kilka kieliszków wychyliło) zwykle w tym momencie rozbrzewały całkiem równo i przynajmniej na mnie robiło to wrażenie. Dość, że do dziś brzmi w uszach. Podobnie zresztą, jak pierwsze takty  pieśni"Wesoły nam dziś dzień nastał"  rozpoczynającej wielkanocną rezurekcję.

Paręnaście lat temu spędzając Boże Narodzenie w sanatorium w Żegiestowie wybrałem się na pasterkę do tamtejszego kościoła, w nadziei, że pokolęduję sobie z góralami. Ale podobnego efektu nie usłyszałem. Wbrew moim zpodziewaniem zaśpiewali oni tę samą kolędę bez tej góralskiej skoczności. No i przeważały jednak zawodzące głosy kobiece. Troszeczkę żywiej kolędowali w Nowy Rok mieszkańcy pobliskiej Andrzejówki w małym drewnianym kościółku, zbudowanym jako cerkiewka.
A na drugi dzień klęska! Schyliłem sie rano, żeby zawiązać worek z odpadkamiprzed wyniesieniem ich do zsypu i wyprostowałrm się już nie pełnego pionu, za to z bólem. Korzonki! I całe przedpołudnie spędziłem w pozycji leżącej. Potem dostałem jakiś lek przeciwbólowy i zniosłem jakoś popołudnie i wieczór u bratostwa. W drugi dzień świąt było podobnie, tyle, że nie musiałem prowadzić samochodu, a poza tym co godzinkę znikałem na kwadrans w moim pokoju, żeby się położyć i dać odpocząć kręgosłupowi. Dziś zresztą do południa było podobnie. Teraz jest juz trochę lepiej i pewnie zdołam jutro rano pojechać do pracy. Przynajmniej na godzinkę, gdyż mamy umówione spotkanie przy przysmakach przyniesionych z damu. .
Wylegiwanie się mogłem przeznaczyć na lektury. Przeczytałem dwa rozdziały pierwszego tomu nowiutkiego polskiego przekładu podręcznika "Metody badań jakościowych" (całość liczy łącznie 1600 s.).  Na podstawie trzeciej edycji amerykańskiej z 2005 r. , której egzemplarz zakupiłem do biblioteki we wrześniu. Gdyby było wiadomo, że szykuje się polska edycja!... A może tylko niezbyt pilnie przeglądałem biuletyny wydawnicze? Autorzy od pierwszych stron biorą byka za rogi, ukazując współczesną perspektywę badawczą, uwzględniającą krytyczny stosuek do wcześniejszych badań, które można uznać za przejaw swego rodzaju kolonializm (oto biali jadą do dżungli badać plemiona pierwotne i traktują je ze zrozumiałą zdawałoby się wyższością), a ponadto każą badaczowi uwzględniać perspektywę feministyczną, która rzeczywiście pozwala poznawać przedmiot badań społecznych w sposób bardziej wszechstronny i... bezstronny.
Niestety, skoro już mamy polski przekład tego podręcznika, trzeba go będzie poznać lepiej i wnikliwiej. Tym bardziej, że bibliotekoznawcy nie mają takiej świadomości metodologicznej, jak przedstawiciele wielu innych dyscyplin społecznych, co widać w publikacjach i wygłaszanych na konferencjach referatach.  Trzeba próbować coś z tym zrobić. Najlepiej zaczynając od siebie.
Na drugi dzień wziąłem sobie inny podręcznik akademicki: "Mysleć jak antropolog" (GWP, 2009), amerykańskich autorów Ph. Salzmana i P. Rice. Czas bowiem, żeby wiedzieć coś więcej o antropologii, wyjść w jej znajomości poza utarte schematy i stać się jako bibliotekarz rzeczywistym partnerem dla specjalistów. A mamy w Dolnośląskiej Szkole Wyższej taki kierunek studiów. Przeczytałem prawie połowę i widze, że trzeba kupić więcej egzemplarzy i zainteresować książką wykładowców i studentów. Wiem już na czym polega antropologiczne myślenie (co znaczy przede wszystkim, w jakich kategoriach można pstrzegać rzeczywistość społeczną), a zarazem podziawiam, jak uporządkowana teoretycznie i metodologicznie jest to dyscyplina, w jak doskonałe wyposażona instrumenty poznawania człowieka i wszelkich przejawów jego aktywności i twórczości.
Dzis widzę, że antropologiczną perspektywę stosował w swoich przemyśleniach nad funkcjami bibliotek w społeczeństwie mój mistrz Karol Głombiowski. Ale albo sam nie wiedział, że "mówi prozą" (jak monsieur Jourdain z "Mieszczanina szlachcicem" Moliera), albo uznał, że nie będzie tej persprektywy w dyskursie rozwijał, gdyż nie trafi z tym na podatny grunt. Inna rzecz, że - tak mi się wydaje z perspektywy dzieisątek lat od tego czasu - jego myślenie nie było w tym zakresie tak systematyczne, ani nie było wyrażane z wykorzystaniem aparatu pojęciowego antropologii.
I tę książkę trzeba doczytać do końca, gdyż jest ona w stanie wzbogacić aaparaturę badawczą bibliotekoznawcy i widzieć biblioteki w sposób bardziej holistyczny i bardziej precyzyjnie objaśniać zjawiska i procesy bibliologiczne.


 Rodzina zgromadzona w wieczór wigilijny


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Życzenia

czwartek, 24 grudnia 2009 15:38
Wszystkim zaglądającym na mój blog życzę radosnego świętowania przy choince, pod którą niech każdy znajdzie to, co go ucieszy.

 A tu jako gwiazdorzy wnuczęta - Zoia i Jaś
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

sobota, 16 grudnia 2017

Licznik odwiedzin:  51 047  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

O sprawach zawodowych, a trochę o swoich własnych

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 51047

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl