Bloog Wirtualna Polska
Są 1 275 994 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Mobbing w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu

sobota, 28 lutego 2009 21:10
 

Znalazłem nieco dłuższą chwilę, żeby zapoznać się z wątkiem dyskusyjnym na forum „Gazety Wyborczej" o mobbingu w Bibliotece Uniwersyteckiej we Wrocławiu. Uczelniana „Solidarność" powiadomiła rektora uniwersytetu o wynikach kontroli Państwowej Inspekcji Pracy ostatniego dnia stycznia. A zdawałoby się, że dyrekcja powinna zostać zawieszona w czynnościach i trwać powinno wewnętrzne dochodzenie. Ale cisza wciąż trwa .Choć nie całkiem, bo forum dyskusyjne codziennie powiększa się o nowe wpisy. A w bibliotece narasta frustracja i zniecierpliwienie.

O tym, że coś ewidentnie złego się tam dzieje zorientowałem się, gdy tuż przed końcem ubiegłego roku otrzymałem od wicedyrektorki biblioteki podziękowanie za kilka lat owocnej współpracy wraz z informacją, że podała się do dymisji i że jej zastępczynią zostaje znana mi, lubiana i ceniona koleżanka, której jednak ja kierowania dużym zespołem ludzkim chyba bym nie powierzył. Ale symptomy niewłaściwych relacji między obecna dyrektorką a zespołem pracowników widziałem od dawna. Po jakimś roku jej rządów spotkałem się przy piwku z jednym z najbardziej zasłużonych i oddanych pracowników biblioteki. W swoim dość obcesowym, ale - może paradoksalnie - pełnym serdeczności stylu spytał, czy wciąż koleguję się z pewną panią profesor, która przeprowadziła procedurę konkursową w bibliotece. A gdy przyznałem się do tego, gdyż ową panią wyjątkowo cenię i lubię, stwierdził, że właściwie powinien mi nie podawać ręki. Ale podaje. Rozmawiałem kiedyś z panią dyrektor, która żaliła się, że przyszło jej pracować z ludźmi, z którymi „nic się nie da zrobić". Mogłem tylko okazać zdziwienie. Znam bowiem przeważającą większość „tych ludzi", gdyż kierowałem nimi przez parę lat i wiem, że to są świetni fachowcy. Ale żeby to stwierdzić trzeba ich poznać (stosuję tu zazwyczaj „rozpoznanie bojem", czyli zlecanie zadań, których wykonanie wymaga wysokich kwalifikacji i dodatkowo douczenia się) i właściwie wykorzystać. Poza tym, myślę sobie, cóż to za dyrektor, który mając władzę dobierania i selekcji ludzi nie robi tego, tylko się uskarża? A jak już nie dokonuje selekcji to nie ma wyjścia - musi im zaufać i współpracować z nimi.

Kierowałem przez parę lat tą biblioteką i wiem, że część zespołu trzeba było zorientować na inny styl pracy, pobudzić ambicję, ukazać perspektywę jaką będzie prestiż biblioteki biorący się nie tylko z bogatych zbiorów (co zresztą wymagało  rozpropagowania), ale i z realizacji ambitnych przedsięwzięć. Większość jednak oczekiwała tylko, że dostanie ambitne zadania i że będą one oceniane i doceniane. I trzeba było to zrobić.

Oczywiście, popełniałem błędy, gdyż ja z kolei mam skłonność do nadmiernej ufności w ludzi, co wyszło mi bokiem. W rezultacie odszedłem (nie z własnej woli) nie zrealizowawszy wszystkich planów. Przede wszystkim nie zaczęliśmy nawet komputeryzacji biblioteki, która zaczęła się chyba rok potem. Ale jednak udało się przyspieszyć opracowanie zbiorów zabytkowych, uporządkować i scalić zbiory dawnej Biblioteki Miejskiej, stworzyć pracownię konserwatorską na miarę wysokich kwalifikacji jej pracowników, choć nie na miarę potrzeb biblioteki. No i udało się pobudzić zdolności twórcze niemałej grupy pracowników, a części zapewnić tylko warunki do ich rozwijania. Niektórzy są dziś profesorami.

Co z tym zrobić dzisiaj?  Na szczęście to nie mój problem, gdyż ja z perspektywy tych blisko dwudziestu lat, kiedy tam nie pracuję uważam, że per saldo dobrze się stało. Otrzymałem bowiem rzadko trafiającą się bibliotekarzowi szansę stworzenia biblioteki od zera i doprowadzenia do tego, że ma ona swój nowy gmach. No i mam całkowitą swobodę dobierania sobie współpracowników,  dzięki czemu nasz mały zespół jest zintegrowany wokół dążenia do sukcesu i mistrzostwa w zawodzie. I przede wszystkim mam szansę pracować na uczelni, która jest tak bardzo normalna, że na oceanie różnych nienormalności jest na swój sposób nienormalna. Zarządzana jest bowiem racjonalnie, przez ludzi ambitnych i wiedzących jak osiągać sukcesy. No i znów mogę kształcić przyszłe kadry. Lubię bowiem tę pracę, lubię pomagać młodym ludziom znajdować drogę życiową i odkrywać w sobie talenty i predyspozycje.

A Biblioteka Uniwersytecka? Chyba nie ma innego wyjścia. Musi przyjść ktoś, kto ma dorobek i autorytet zawodowy oraz osobisty, kto będzie umiał wskazać ogólne cele, zjednoczyć ludzi wokół ich przekładania na cele szczegółowe i stworzyć atmosferę, w której będą one osiągane. Kto wie zresztą, czy trzeba szukać kogoś takiego daleko, czy nie ma go w tym zespole.

Nie znam artykułu Anny Migoniowej. Jeśli jednak istotnie pisze, że może dałoby się bibliotekę oddzielić od uniwersytetu, to warto się nad tym zastanowić. Państwo czyli budżet na tym nie straci, bo z jego punktu widzenia jest obojętne, czy środki na jej utrzymanie pójdą via kasa uniwersytetu, czy bezpośrednio z kasy państwa. Będzie za to pewność, że nikt się po drodze pieniędzmi na bibliotekę nie "pożywi". Biblioteka zaś tak czy owak będzie czynić wszystko, żeby zaspokoić potrzeby naukowe i dydaktyczne uniwersytetu i uzasadnić rację swego istnienia. No i będzie musiała jeszcze usilniej rywalizować w tym zakresie z Ossolineum, gdyż osłabnie rola uniwersytetu jako parasola ochronnego. Ustawa o szkolnictwie wyższym zobowiązuje uczelnie do posiadania bibliotek, ale przecież ostaną się   biblioteki instytutowe, wydziałowe itd.

A poza tym? Wreszcie czuję się zdrów i pracuję na pełnych obrotach. A nawet więcej niż powinienem. Bo w Katowicach mam w tym semestrze tyle zajęć, że wypełniają one cały etat. A juz w poprzaednim semestrze miałem niemało nadgodzin. Od paru lat sygnalizuję, że wolałbym godziny nadliczbowe scedować na młodszych, którzy chętnie je wezmą, gdyż potrzebują pieniędzy. Ale na razie mam ich coraz więcej. No i dużo pracy we Wrocławiu. Bo czytelników nam przybywa, trzeba coraz więcej sił rzucać na front, a liczba etatów od lat stoi w miejscu. W rezultacie dużo czasu przeznaczam nie tylko na gromadzenie zbiorów, alecz też na ich opracowanie. Lubię to, ale nie mam czasu na czynności kierownicze, głównie na rozmowy wewnątrz biblioteki i wokół niej, w jej sprawach. Wiem, że za rzadko się spotykamy na dłuższe rozmowy o sprawach bieżących i perspektywicznych, że w rezultacie uciekają sprzed oczu cele strategiczne, że pracownicy mogą nie mieć poczucia, że są precyzyjnie oceniani i wykorzystani ( w tym dobrym znaczeniu, a nie jak w "Ziemi obiecanej"). Brakuje mi też zebrań naukowych. Czeka nas parę konferencji, na które piszemy referaty, dobrze byłoby je zaprezentować i przedyskutować we własnym gronie zanim zrobimy to na szerszym forum. Ale nie ma kiedy.

A może warto jeszcze raz przemyśleć swoją strategię kierowania biblioteką?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Z Kutzowego młyna.

piątek, 20 lutego 2009 18:28
.
Korzonki pomogły mi szybko przeczytać jeszcze jedną książkę. Tym razem już niewielką i bezpretensjonalną, ale bardzo wciągającą. Są to felietony filmowe Kazimierza Kutza zebrane przez Jana F. Lewandowskiego i wydane przez "Znak" z okazji 80-lecia urodzin reżysera. Pisane były one w pierwszych 6 latach III Rzeczypospolitej, kiedy w kinematografii rządziły jeszcze PRL-owskie obyczaje pomieszane z ówczesnymi wyobrażeniami o kapitalizmie, ale też i jego narastającymi rygorami. Kutz jako jeden z nielicznych starych repów nie zmniejszył swojej aktywności tworczej i nauczył się funcjonowac w nowych realiach, na które się zrzymał. Trudno my było pogodzic się zwłaszcza z tym, że nawet instytucje powołane do finansowaniaq przedsięwzięć kulturalnych skąpiły pieniędzyna film o tragedii górników w kopalni "Wujek". Jego filmy "Zawrócony", "Pułkownik Kwiatkowski", a przede wszystkim "Śmierć jak kromka chleba" zaświadczają o niegasnącym wigorze twórczym, a zostanie ojcem w 1991 r. - o wigorze mężczyzny. Wejście do Senatu a potem do Sejmu z kolei pokazały, że dopisywał mu - i wciąz dopisuje - temperament polityka.
Wzruszają wspomnienia o Kalinie Jędrusik, o kolegach z planu, których polityka PRL-u, a szczególnie nagonka antysemicka w 1968 roku wygnała z kraju. W inny sposób ujmuje to, że autor potrafi oddzielić uznanie dla dzieł od osobistych niechęci dla ich autorów. Ale też krytycyzm wobec dzieł, których twórcami byli ludzie przezeń lubiani.
Kto zna Kutza z jego publicznych wystąpień (a ze względu na talent oratorski jest regularnie zapraszany do telewizji), ten znajdzie to wszystko w jego felietonach, a więc swoistą bezceremionalność w wyrażaniu opinii o tych, którzy rozmijają się z głoszonymi ideami, szacunek dla autentycznych wartości i ich nosicieli, celne nazywanie faktów i zjawisk, a przy tym wszystkim mistrzowskie władanie językiem, a zwłaszcza dorównujące Tuwimowi słowotwórstwo oraz metaforyczność wypowiedzi. I pomyśleć, że autor nauczył się tego, żeby solidnie napisać scenopisy swoich filmów! A jak już się tego nauczył, stworzył oryginalne scenariusze.
Kto interesuje się polskim filmem, a lubi przy tym zajrzeć do kuchni tej sztuki, napisanej barwnie i z zębem, będzie miał satysfakcję z lektury tej książeczki. Będzie tylko żałował, że to raptem niewielki  wyimek z pisarskiej twórczości reżysera "Krzyża Walecznych" (debiutanckiego i bardzo lubianego przez piszącego te slowa filmu Kutza).
A w perspektywie trzydniowy wyjazd na Śląsk. W niedzielę 9 godzin na studiach zaocznych (od 10.00 do 20.00) z jedną dłuższą przerwą), tyleż w poniedziałek na studiach stacjonarnych (od 9.30 d0 17.30) niemal bez przerwy, a we wtorek o 10.00 odczyt w Jastrzębiu -Zdroju - o problemach współczesnego bibliotekarstwa.
PS.
O akcesie SBP do PRON-u napisałem w styczniu i chyba już nie będę do tego wątku wracał.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

sobota, 16 grudnia 2017

Licznik odwiedzin:  51 044  

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
232425262728 

O moim bloogu

O sprawach zawodowych, a trochę o swoich własnych

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 51044

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl