Bloog Wirtualna Polska
Są 1 275 994 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Znów o lekturach

wtorek, 24 marca 2009 23:07
 

Po paru tygodniach znów los dał mi trochę czasu na niezobowiązujące lektury. Podróżując do Warszawy i z powrotem (a z Wrocławia do stolicy jedzie się pociągiem Intercity ponad pięć godzin) przeczytałem „Wspomnienia z niepamięci" Gustawa Holoubka. Lubię go czytać nie mniej niż kiedyś lubiłem słuchać (chyba bardziej niż oglądać). Ma on bowiem niesłychaną zdolność malowania emocji słowem. A że przy tym w pamięci pozostaje jego głos i sposób podawania słowa, więc tym bardziej rozumie się głębię wyrażanych myśli.

Są to wspomnienia z dzieciństwa i młodości, którą przyszły wielki aktor spędził w Krakowie. Z kilkumiesięczną przerwą na wojnę, która najpierw zagnała go do Lwowa, a potem do obozu jenieckiego w Altengrabow i w Toruniu, skąd przywiózł gruźlicę. Ta z kolei zmuszała go do kuracji w sanatoriach podtatrzańskich. Wyszedł z niej po szesnastu latach cudem. Pięknie opisał swoje lata i młodzieńcze uniesienia w czasie wojny oraz późniejsze lata studiów aktorskich, oddając hołd swoim mistrzom, zwłaszcza Osterwie i Woźnikowi.

Nie byłby Holoubek sobą,  gdyby nie zaznaczył dystansu do samego siebie. Trudno powstrzymać się od śmiechu, gdy pisze o swoich pierwszych rolach. Na jedno przedstawienie (chyba jedyny raz) przyszła jego matka. Aktorzy występowali w skąpych odzieniach, gdyż akcja toczyła się w antycznej Grecji. Uznała, że jej syn to dość postawny mężczyzna, jakim był Władysław Woźnik, nie wydawało się jej bowiem możliwe, że Gustaw był aż tak przeraźliwie chudy. Ponoć ważył wtedy niespełna 50 kg. Aktor nie pisze o swym graniu wiele więcej. Skromnie uznał bowiem, że o tym powinni pisać inni.

Książka jest pięknie wydana, opatrzona dziesiątkami fotografii międzywojennego i wojennego Krakowa i okolic, pochodzącymi z różnych źródeł, w tym i ze zbiorów prywatnych.
Dopisek z 27 marca.

Jerzy Pilch w weekendowym dodatku "Kultura" do "Dziennika" o książce Holoubka: Mamy tu do czynienia z bardzo biegłym we władaniu piórem i wielce przenikliwym człowiekiem sztuki. "Wspomnienia z niepamięci to jest dzieło kunsztu literackiego w sensie ścisłym.


Nadrobiłem też zaległości w lekturze gazet. Szczególnie sobotnie dodatki do "Dziennika" - „Magazyn" i „Europa" warte są wnikliwej lektury. Ciekawy wielce jest cykl wywiadów z wybitnymi przedstawicielami polskiej prawicy oraz artykuły na ten temat. Niemal wszyscy prawicowcy okazują rozczarowanie (lub może tylko nieukontentowanie) tym, co udało im się zdziałać i dystansują się do własnych lub ich kolegów sposobu uprawiania polityki, gdyż zbyt często ideę żenili z gonitwą za posadami dla siebie i swoich bliskich. Bodaj tylko Walendziak próbuje bronić swojej postawy i tego, co sam zdziałał. Ale już kolegów nie oszczędza.

Duże wrażenie zrobił na mnie erudycyjny artykuł Rafała Smoczyńskiego, twórcy pisma „Fronda". Kiedy stąd odszedł pismo stało się ortodoksyjnie katolickie. Autor pisze, że ci popularnie określani „pampersami" właściwie nie mają i nie mieli jasno określonej tożsamości. Było to raczej przeciwstawienie się swoiście pojmowanemu lub postrzeganemu modernizmowi. Z lektury wynika, że Smoczyński wciągnął przyjaciół w taki sposób myślenia, a potem ich nie bez pewnego z trudem skrywanego cynizmu porzucił. Ci zaś stoczyli się na pozycje bliskie lefebrystom. Słabo to rokuje dla przyszłości ruchu konserwatywnego w Polsce. Co i dobrze!

Z  wyrażających albo coraz większy gniew  albo rezygnację wpisów na forum gazeta .pl wynika, że impas w Bibliotece Uniniwersyteckiej trwa.  Ma być zwołana, a może nawet została zwołana, jakaś komisja (tak się zwykle klajstrowało trudne sprawy w PRL-u), ale wygląda na to, że mało kto się do wejścia do niej pali. Im dłużej ta sytuacja potrwa tym boleśniej biblioteka wyjdzie z niej poobijana.

Jutro, 25 marca Okręgowy Zjazd Delegatów SBP. Tradycyjnie mam przewodniczyć zebraniu. Co nawet lubię, gdyż dzięki Barbarze i Olkowi Labudom nauczyłem się demokratycznych procedur (uczyli mnie, żebym sprawnie tworzył zakładowe ogniwa „Solidarności" na przełomie lat 1980/81 i nawet ich trochę pozakładałem), co mi się przydało, gdy przewodniczyłem Stowarzyszeniu Bibliotekarzy Polskich. Dlatego zwykle udaje mi się zebrania prowadzić sprawnie i kończyć we właściwym czasie. Zaś co do merytorycznej strony tego zgromadzenia nie mam specjalnych złudzeń. Cała para zamiast w myślenie o sprawach zawodu i samych bibliotek pójdzie pewnie w niecierpliwe czekanie kiedy będzie można zgłaszać kandydatów do władz, a potem na wyniki wyborów.

Chciałbym się mylić, ale... Mam zresztą niewielką szansę, żeby jako przewodniczący obrad pobudzic dyskusję nad naszym bibliotekarskim tu i teraz i nad tym, co nam czynić w najbliższych latach trzeba, żeby po zakończeniu kolejnej kadencji mieć autentyczne powody do satysfakcji, że coś dobrego się za naszą sprawą stało.

 Dobrze, że przynajmniej koło bibliotek uczelni niepaństwowych, kierowane przez młode osoby o niekonwencjonalnym sposobie myślenia, sformułowało ambitny program i formy działania. Teraz czeka nas zebranie, którego część organizacyjna i merytoryczna odbędzie się w... pociągu do Poznania. A potem będziemy gośćmi tamecznego koła, ktore już od paru lat imponuje aktywnością i legitymuje się trwałymi osiągnięciami.

PS. 
Jest już po zjeździe. Nie było źle. Mimo, że obrady trwały o ponad godzinę krócej niż zjazd oddziałowy, była dużo ciekawsza dyskusja Dzięki temu nowy zarząd okręgu (ze mną w składzie) wyposażony został w pewne informacje dotyczące tego, czym należy się zająć, a delegaci na zjazd krajowy (znów tym razem i ja) - we wnioski, które w Warszawie trzeba będzie zgłosić. Nie są to wprawdzie wnioski natury fundamentalnej, ale konkretne, mające na celu "wyprostowanie" pewnych spraw. Dotyczą one dość znacznej zmiany zasad statystyki bibliotecznej (dla GUS, który zdaje się nie zauważać, że biblioteki udostępniają nowe rodzaje mediów i świadczą nowe rodzaje usług), sposobu stanowienia prawa (ustawodawczego i wykonawczego) dla bibliotek lub definitywnych rozstrzygnięć dotyczących dostosowania sieci bibliotek publicznych do trwającego już 10 lat nowego ustroju administracyjnego kraju.
Oczywiście nie ustrzegłem sie jako prowadzący drobnych potknięć (zbyt późne powołanie powołanie komisji mandatowo-skrutacyjnej), ale w sumie przeprowadziłem sprawnie wybory i stworzyłem dobrą atmosferę do dyskusji.

Mam zamiar wspólnie z wybraną do zarządu koleżanką z politechniki ożywić ruch stowarzyszeniowy w bibliotekach uczelnianych. Bo to trochę wstydliwe dla Wrocławia, że spośród bibliotek akademickich w SBP są tylko bibliotekarze Politechniki i uczelni niepaństwowych, a tych innych w środowisku po prostu nie widać. Oczywiście, widać Bibliotekę Uniwersytecką, ale nie z tej strony, z której chciałaby,  lub raczej powinna ona być postrzegana.

Informacja nie byłaby pełna, gdybym nie dodał, że prezeską Zarządu Okręgu została moja "bywsza" studentka Ala Leszczyńska z Dolnośląskiej Biblioteki Publicznej.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wiosna (?)

niedziela, 15 marca 2009 11:19

Idzie wiosna, ale  jakby z ociąganiem. Czego by o PiS-ie nie powiedzieć, ża ich rządów zimy były łagodniejsze i szybciej mijały. Ale gdyby miał to powód dla mnie, który zim nie lubię (po co lubić, gdy nie jeździ się na nartach i nie uprawia zadnych innych sportów zimowych?) za tęsknotą za rządami tej dziwacznej koalicji, to już wolę dłuższe i bardziej uciążliwe zimy.
Dwa tygodnie temu napisałem tu nie tyle o mobbingu, co o sytuacji w Bibliotece Uniwersyteckiej po stwierdzeniu tego faktu czy też tych faktów. Nie znam (i wygląda na to, że żaden pracownik biblioteki nie zna) protokołu PIP, ale z wpisów na forum Gazeta.pl wynika, że obiektem jest przewodnicząca bibliotecznej "Solidarności". Cicha, spokojna dziewczyna, która ze względu na sposób bycia cieszy się zaufaniem i uznaniem wspólpracowników i która serio potraktowała swoje obowiązki związkowe. Czyli jest gorzej niż można było sądzić.
Tym bardziej dziwi brak reakcji wladz uczelni. Z jednej strony można rektora zrozumieć. Ostatnio uczelnia nie ma dobrej prasy, trochę z własnej winy, a trochę za sprawą manipulatorskich zabiegów kręgów radiomaryjych i pro-PiS-owskich dziennikarzy, które zwyczajnie kłamią o sprawie konferencji w Insytucie Studiów Politycznych. A tu chciałoby się mieć jeśli nie dobrą prasę, to przynajmniej spokojny przebieg kandencji. Choć powinno się chcieć mieć sukcesy, za którymi powinna przyjść dobra prasa. Inna rzecz, że warunkiem dobrej prasy jest dodatkowo profesjonalny PR. Ale skoro już gołym okiem widać, że się tak nie da, to jedynym wyjściem wydaje się dokonywanie zdecydowanych decyzji. I to im szyciej podjętych, tym bardziej skutecznych. Z przebiegu dyskusji na forum widać bowiem, że  eskalacja wzajemnej niechęci narasta. Rektor powinien więc przynajmniej spróbować mediacji z własnym udziałem. A jeśli się nie powiedzie, podjąć jedyną możliwą decyzję. Chyba, że zechce zwolnić większość pracowników biblioteki... W każdym razie chowanie głowy w piasek nic nie da. Wypina się wtedy bowiem inną część ciała i czyni ją bezbronną.
Dziś na forum ukazał się wpis pod znamiennym tytułem „Marku byś się wstydził", autorstwa starszej koleżanki obecnego rektora ze studiów prawniczych. Nic dodać, nic ująć...
W naszej uczelni zaś „jest dobrze". Cudzysłowu użyłem, gdyż jest to cytat. Rektor zebrał wszystkich pracowników i ogłosił komunikat tej treści. Choć kiedy przeczytałem zaproszenie, pomysłałem, że pewnie ma zostać ogłoszony jakiś plan reagowania kryzysowego. W swoim, refleksyjnym i niepozbawionym humoru wystąpieniu rektor poinformował o tym, co powinniśmy robić, żeby nadal było dobrze. Oczekuje więc od nas aktywności intelektualnej i wykorzystywania jej dla dobra szkoły, poszukiwania możliwości pozyskiwania śródków pozabudżetowych i działań mających tworzyć pozytywny wizerunek uczelni. I niepoddawaniu się myśleniu o kryzysie. Jednocześnie zapewnił, że władze szkoły będą poszukiwać rozwiążań umożliwiających jednostkom szkoły wiekszą autonomię w dysponowaniu tymi środkami. Dlatego też i my jako biblioteka przymierzamy się do uruchomienia studiów podyplomowych i innych form szkolenia kadr.
A kwintesencją wystąpienia rektora była informacja o podwyżkach. Dość znacznych,  bo około 13-procentowych. Co może dziwić, to fakt, że nauczyciele akademiccy otrzymali trochę niższe podwyżki. W rozmowie ze mną rektor wyjaśnił, że chodzi o premiowanie osób traktujących DSW jako swoje pierwsze miejsce pracy, angażujących się w jej sukces, kosztem tych, którzy „odtrąbiają" tu tylko godziny, a na co dzień ich tu nie widać. Moim zdaniem słusznie.
W bibliotece tego efektu nie ma, bo jednak 35-godzinny tydzień pracy uniemożliwia pracę na drugim etacie. No, może z wyjątkiem dyrektora. Więc mając dwie osoby będące nauczycielami akademickimi postanowiłem wyżej premiować twórczość naukową. Dlatego osoba pracująca na ¾ etatu, bo robi doktorat, ale jest aktywna naukowo, a ponadto wnosi wiele twórczego fermentu do naszej pracy, w tym i mojej (nie ze wszystkim się z nią zgadzam, ale i tak akceptuję chyba 90 % jej pomysłów), otrzyma tyle, co druga, która jest świetnym fachowcem, ale mniej jest aktywna jako publikująca. Mnie wynagrodzenie przyzna rektor. Jeszcze tego nie zrobił. Pewnie zastanawia się, co począć, bo biblioteka jest moim drugim miejscem pracy. Ale przecież wie, że się w nią bardzo angażuję.
A poza tym, po chyba miesiącu, bo albo zajęcia w Katowicach w niedziele albo wyjazd dzieci na ferie, znów zobaczę swoje dzieci i wnuczęta. Stęskniłem się  za nimi. A przed wieczorem wyjazd do Katowic, bo jutro od 8.00 rano zajęcia. Tym razem "tylko" 9 godzin.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 16 grudnia 2017

Licznik odwiedzin:  51 043  

Kalendarz

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

O moim bloogu

O sprawach zawodowych, a trochę o swoich własnych

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 51043

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl