Bloog Wirtualna Polska
Są 1 275 992 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Na Pomorzu zachodnim i na forum EBIB.

czwartek, 30 lipca 2009 20:59
 

Mamy za sobą z żoną pierwszą turę wyjątkowo w tym roku ruchliwych wakacji. W niedzielę 19 lipca wyruszyliśmy na Pomorze Zachodnie. Ale pierwszy postój nastąpił w Łagowie (Lubuskim), gdzie zawinęliśmy na popołudnie i na noc. Bardzo ładne stare miasteczko między dwoma jeziorami z górującym nad nim zamkiem joannitów. Latem pełne wczasowiczów, którzy zawitali tu na parę(naście) dni oraz przejezdnych, takich jak my.  Czeka tu na nich wiele pensjonatów oraz spora i całkiem atrakcyjna baza gastronomiczna.

Następnego dnia ruszyliśmy dalej, do wsi Gogolice k. Wolina. GPS ładnie wytyczył nam drogę dojazdową do trasy E65, ale zaplątał się u kresu podróży. Ustawiony na Wolin kazał nam kończyć podróż tuż przy wjeździe na obszar gminy. Nie posłuchaliśmy i pojechali dalej. Zjechaliśmy w końcu na miasteczko Wolin i drugim, mniejszym mostem dojechali już do celu.

We wsi liczącej chyba nie więcej niż 5 numerów czekał na nas ładny i dobrze wyposażony pokój z oknem wychodzącym na wyjątkowo w tym miejscu szeroką rzekę Dziwną, przechodzącą już w Zatokę Szczecińską a za nią po prawej stronie widać panoramę miasteczka Wolin z górującym nad nim kościołem św. Mikołaja. I z tego gospodarstwa uczyniliśmy bazę wypadową do okolicznych atrakcji turystycznych, czyli Kamienia Pomorskiego ze sławna katedrą z jeszcze bardziej sławnymi barokowymi organami, miejscowości wypoczynkowych na Wolinie (Międzyzdroje, Wisełka, Międzywodzie i Dziwnów, gdzie umówiliśmy się z wypoczywającą w nieodległym Rewalu pracownicą i jej rodziną) na Uznam (Świnoujście) i do Szczecina, gdzie zamieszkała żony serdeczna przyjaciółka z lat licealnych.

Świnoujście od czasu, gdym się tam kurował blisko ćwierć wieku temu, wypiękniało. Wreszcie widać urok zachowanych mimo dramatycznych walk ostatniej wojny kamieniczek,  a w oczy nie rzucają się tak PRL-owskie bloki mieszkalne. Rozczarowały zaś Międzyzdroje. Dużo tu jeszcze zaniedbanych dawnych willi i pensjonatów, dominuje jarmarczna rozrywka (muzyka chodnikowa rozlegająca się z co drugiego kramiku z pamiątkami znad morza z wszywkami „Made in China" itp., strzelnice itp.). A na molo inwazja biedronek. Nieco spokojniej w pobliżu sławnej Alei Gwiazd, gdzie postawiono tego roku posążek Henryka Kwinty z „Vabanku", czyli Jana Machulskiego (jakiś taki nie całkiem do siebie podobny), a chyba rok wcześniej ławeczkę z siedzącym na niej Gustawem Holoubkiem. Też się z nimi sfotografowaliśmy.

W drodze powrotnej znów zawinęliśmy do Łagowa. Tym razem ze względu na dolegliwości kolan mojej żony zaparkowaliśmy w centrum, ja wszedłem na wieżę zamku, żona wypiła kawę, a potem razem zjedliśmy obiad w barze „Pod Szaloną Kurą", z widokiem na północne jezioro. Dopiero potem pojechaliśmy na kwaterę, gdzie żona odpoczywała, a ja wybrałem się spacerem na piwko. Bo co tu dużo mówić, smakuje ono bardziej pite w miejscu, gdzie jak mawiał Pawlak z „Nie ma mocnych" ty wszystkich widzisz i ciebie wszyscy widzą.

A we środę po południu już byliśmy w domu. Ostatnie ok. 40 km to droga dla cierpliwych ze względu na trwające na całej niemal długości drogi od Prochowic do Wrocławia roboty drogowe. Fakt, na tle dróg głównych na Ziemi Lubuskiej i Pomorzu droga E65 na Dolnym Śląsku jest znacznie gorsza, pozbawiona np. poboczy.

 

Zmrok nad rzeką Dziwną widziany z okna naszej kwatery w Gogolicach



Brama Polska i okoliczne kamieniczki w Łagowie. Widok z wieży zamkowej

Na drogę wzięliśmy laptopa, ale bez kabla do gniazdka do Internetu. I okazało się, że był zbędny. Mieliśmy bowiem dostęp bezprzewodowy!  Dzięki temu chyba niepotrzebnie wdałem się w dyskusję na temat bibliotecznej rewolucji we Wrocławiu, polegającej na instalowaniu przy niektórych wrocławskich szkołach filii bibliotek publicznych, które tym sposobem zaczęły pełnić także funkcje bibliotek szkolnych. W zasadzie tylko wyjaśniłem, że nie łączy się tu bibliotek, bo na to ustawa biblioteczna nie pozwala i przy okazji pokazałem dobre strony tego rozwiązania. Bo choć nie ulega wątpliwości, że lepiej jest, gdy każda szkoła ma swoja bibliotekę szkolną, ale pod warunkiem, że ma ona uczniom do zaoferowania duży wybór literatury, dobre warunki do korzystania ze zbiorów i urządzeń, gdy jest skomputeryzowana i otwarta także popołudniami. Ale skoro szkoły nierzadko zaniedbują biblioteki, nie zapewniają odpowiedniej liczby etatów, nie zapewniają budżetu na zakup zbiorów, a do tego traktują nauczycieli bibliotekarzy jako zapchajdziury do prowadzenia zastępstw (od niedawna przepisy na to nie pozwalają), to może biblioteka publiczna jest jakimś wyjściem?

No i stałem się dla nauczycieli bibliotekarzy wrogiem publicznym numer 1! A jakie argumenty? Że gdzieś w okolicy biblioteka publiczna pracuje gorzej niż biblioteka szkolna, w której pracuje autorka wpisu na forum, że biblioteki publiczne z definicji nie są w stanie zaoferować takiej jakości pracy jak biblioteki szkolne, no i argument podstawowy - że w bibliotekach publicznych, gdzie pracę znaleźli dotychczasowi nauczyciele bibliotekarze płaci się mniej, a pracować trzeba dłużej i że nie można tam wykorzystać zdobytych tymczasem wysokich kwalifikacji. Jakby „ludzie z ulicy" na wysoką jakość pracy bibliotekarzy nie zasługiwali! Nawet prof. Jacek Wojciechowski, który pisze mądre książki i prawie całe życie zawodowe poświęcił bibliotekarstwu publicznemu, uderzył w te same tony. I dodał jeszcze argument zdumiewający: że na forum nie należy mieć innego zdania niż potępiające ową wrocławską rewolucję, bo forum czytają też samorządowcy i politycy i mogą wziąć także taką opinię jak moja! Trochę mi to przypomina ostrzeżenie z czasów stalinowskich, że należy uważać co się mówi i pisze, bo imperialistyczny wróg nie śpi. Teraz ich uosobieniem są poseł Palikot, przewodniczący komisji sejmowej „Przyjazne państwo" i prof. Hausner, który sugeruje pluralizm własności instytucji kultury.

W rezultacie byłem bliski rezygnacji z funkcji moderatora dyskusji. Bo wiele inwektyw jako moderator próbowałbym ich autorom perswadować lub sugerować ich usunięcie. Ale nie mogłem tego zrobić, bo były kierowane pod moim adresem. Administrator forum wyperswadował mi ten krok, ale wciąż trzymam palec na cynglu. I pociągnę go, gdy miarka się przebierze.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Wakacje! Ale najpierw sprawy biblioteczne

piątek, 17 lipca 2009 15:52
 

 

Wczoraj mieliśmy najdłuższe chyba w dwunastoletniej historii biblioteki zebranie, które trwało bez mała dwie godziny.. Składało się ono z dwóch punktów: priorytety na wakacje i organizacja pracy w przyszłym roku akademickim.

Mieliśmy jeszcze dyskutować nad priorytetami na przyszły rok akademicki, ale stanęło na tym, że wszyscy otrzymali ode mnie listę owych priorytetów i w ciągu dwóch tygodni zastanowią się nad nimi, dokonają ewentualnych modyfikacji i zgłoszą je na początku sierpnia. A te priorytety (poza sprawami oczywistymi) w wersji wstępnej to: a) dążenie do wzbogacania bazy materialnej, b) plany naukowe, c) uruchomienie studiów podyplomowych, d) doprowadzenie do obowiązkowych szkoleń użytkowników biblioteki, konkretnie słuchaczy pierwszych lat studiów, być może dzięki uruchomieniu platformy umożliwiającej czynienie to na zasadzie zdalnej edukacji oraz e) uczynienie z biblioteki miejsca przyjaznego okolicznym dzieciom i rodzicom przychodzącym do biblioteki z dziećmi.

Postanowiono, że priorytetami na czas wakacji będą, tak jak już wcześniej ustaliłem, a) uporządkowanie księgozbioru, a przy okazji ustanowienie poszczególnych pracowników jako „kuratorów" określonych ciągów sygnatur, łącznie z wdrożeniem elementów funkcji bibliotekarzy dziedzinowych (inspiracja z referatu Piotra Marcinkowskiego z czerwcowej konferencji znajdzie więc częściowe ucieleśnienie), b) sprawdzenie ubytków względnych z zeszłorocznego skontrum*,  c) „uczytelnienie" topografii księgozbioru przez nowy system oznaczeń oraz d) nadrobienie zaległości w zakresie katalogowania artykułów w pracach zbiorowych i czasopismach. Punktem wyjścia dla prac zbiorowych będzie sporządzana przeze mnie w trakcie opracowania lista „do rozpisania", a dla czasopism sugestie „kuratora" czasopism. Dodać należy, że głównymi zadaniami owych kuratorów będzie pilnowanie porządku na regałach, orientowanie się na rynku wydawniczym w celu zgłaszania propozycji zakupów oraz informowanie o zasobach podporządkowanych sobie działach piśmiennictwa, m.in. przez nawiązanie stałych kontaktów ze specjalistami z naszej uczelni.

Dużo czasu pochłonęła kwestia podziału zadań po jednym z pracowników, który po wakacjach zamieszka w stolicy, a pełnił funkcję bibliotekarza systemowego i osiągnął w tym zakresie bardzo wysoką wiedzę. Nieco był o nią zazdrosny, ale też trochę inni czuli się zwolnieni od jej posiadania i w rezultacie postanowiliśmy, że poszczególni pracownicy przejmą po części jego kompetencje. Dla każdego wystarczyło, co uświadomiło mi nie tylko poaziom uzyskanej wiedzy i umiejętności, ale i ich rozległość. Byłem zbudowany gotowością wszystkich członków zespołu, łącznie ze studentami pracującymi w drodze umów-zleceń, do przejmowania zadań i douczenia się dla sprawnego ich wykonywania. Z takim zespołem można góry przenosić.

W związku z tym, że jedna z pracownic (moja dzielna synowa) wraca do pracy na połowę etatów zwolniło nam się pól etatu. Dałem pod rozwagę  rozwiązania: zatrudnienie kogoś po studiach lub zatrudnienie okresowo bibliotekarzy, którzy chcieliby u nas dorobić. Tym bardziej, że są chętne osoby, które znam jako pracowite i kompetentne. Ale wybraliśmy trzecią opcję. Otóż nasi studenci są gotowi pracować na umowy-zlecenia na ¾ etatu. I jest to rozwiązanie najlepsze, bo mają już doświadczenie, są pracowici i chętnie się uczą nowych umiejętności. I też podjęli się nowych zadań.

Postanowiliśmy też o tym, że na potrzeby użytkowników uruchomimy komunikator GG, a do zastanowienia pracownikom zostawiłem kwestię ekwiwalentu dla niemożliwego pod rządami obecnego kanclerza systemu finansowego nagradzania za wdrożone innowacje. Fundusz taki funkcjonował przez kilka lat i przynosił wymierne efekty, głównie w zakresie optymalizacji obsługi użytkowników oraz organizacji pracy. Na podstawie zgłoszonej propozycji zmiany załoga decydowała o wdrożeniu i wielkości kwoty honorującej autorów. Pełnił on nie tylko funkcję motywującą, lecz zapewniał też pracownikom jeszcze jedną formę udziału w zarządzaniu biblioteką. Oczywiście, propozycje innowacji nadal są zgłaszane i nadal je wdrażamy, ale mam poczucie dyskomfortu, że mogę je skwitować tylko wyrażeniem uznania i podziękowania. Raz udało się uzyskać nagrodę rektora.

A teraz, gdy jeszcze dokończę referat na wrześniową konferencję w Gdańsku, mogę spokojnie jechać na wakacje. W niedzielę do Łagowa, a potem po noclegu - do Gogolic nad Dziwną. A za pół godziny na wesele.

 PS.

Parę słów o weselu, bo dość niecodzienne. Panem młodym był Szkot. Ceremonii ślubnej (świeckiej, z koniecznym w trej sytucji udziałem tłumaczki), która odbyła się w ogrodach Starej Garbarni,  towarzyszyła muzyka na kobzach, grana jednak przez wynajety zespół krajowy. Pan młody i i panowie z jego rodziny wystąpili w narodowych strojach, czyli w spódniczkach w kratę z dominującym kolorem zielonym, w specjalnych bluzach i podkolanówkach, zdobionych różnymi naszywkami. Zaś panie, przyznać trzeba, że urodziwe, miały wpięte we włosy dosyć dyskretne barwne kokardy. I wszyscy świetnie się bawili.
Chciałem wgrać fotki z telefonu, ale wygląda na to, że brak na moim komputerze odpowiedniego oprogramowania i nie da się go zainstalować.
______
* Wyjaśnienie dla osób spoza branży. Ogółnie rzecz biorąc ubytek względny, to jest stwierdzenie w czasie kontroli księgozbioru braku egzemplarzy zbiorów. W protokole pokontrolnym komisja zawiera na ogół zalecenie, żeby po jakimś czasie, sprawdzić, czy brakujące egzemplarze się odnalazły. Jeśli się znalazły, to przestają być brakami, a jeśli nie - uzyskują status ubytków bezwzględnych i należy wtedy wykreślić je z inwentarza,


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

sobota, 16 grudnia 2017

Licznik odwiedzin:  51 038  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

O moim bloogu

O sprawach zawodowych, a trochę o swoich własnych

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione blogi

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 51038

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Pytamy.pl